Na pewno z premierą nowej małej konsolki Nintendo w 2002 roku - GameBoy Advance, nie mogło zabraknąć jakiejś gierce z wąsatym hydraulikiem na ów nowy system do grania. Pierwsza platformówka z jego udziałem, jaka ukazała się na GBA to nic innego, jak odświeżona wersja klasycznego Mario Brothers z NESa, z dodatkiem Mario Bros., także z pierwszej stacjonarnej konsoli Nintendo. Remake bardzo udany, gdyż cała seria z NESa została później przeniesiona na ,zaawansowanego grającego chłopca”.
Ludzie dobrze wiemy, że w wielu przypadkach gier z Mario fabuła występuje w bardzo minimalistycznej wersji: porwano księżniczkę i hydraulik wyrusza jej na ratunek. W Super Mario Advance (Super Mario Bros. 2) jej jednak nie posiada wcale, co ze 100% pewnością ciut dziwi. Ot wybieramy postać (tak, do wyboru posiadamy aż cztery): Mario, Luigi, Princess Toadstool (Peach) oraz dodatkowo Toad, a każda z nich pokazuje odmienne właściwości. Princess Toadstool przez chwilę unosi się w powietrzu, Luigi wysoko skacze, Toad jest szybki, a Mario oczywiście jest gdzieś w gronie wszystkimi - czyli jest uniwersalny.
Po dobraniu naszego bohatera już możemy przemierzać różnego typu krainy. Jeżeli ktoś podobnie jak ja nie miał przyjemności zagrać w oryginalną wersję tej gry, to niewątpliwie będzie zadowolony grając w wersję na GameBoy Advance.
Na pewno niezbyt poprawnym byłoby pisanie, że gierka jest inna niż właściwie każdy Mario w jakiego gramy, bo starsi gracze wiedzieli o tym już w 1988r. Ja przekonywałem się o tym jednakże relatywnie w ostatnim czasie. Dla nowych w temacie nadmienię jedynie, że rozgrywka uległa skonwertowaniu w odniesieniu do pierwszego Super Mario Brothers . Nie możemy podskakiwać chodzącym kotom po głowie - w tej części po prostu na nich staniemy, niemniej jednak za to możemy podnieść go wtedy (przeciwnika) i rzucić w przepaść, albo w innego wrogo hasającego adepta krainy. Monet/punktów nie zbiera się za uderzanie głową w cegiełki, ale za wyciągnięcie z globu warzyw/roślinek rozmieszczonych na naszej drodze. Wyciągniętymi roślinkami możemy też rzucać w oponentów, co pozwala na strącenie ich nam z przed nosa i utorowanie drogi, żeby bezproblemowo przejść określony level. Krain do zwiedzenia posiadamy aż siedem (20 leveli) i co niezbite w tego typu grach, odróżniają się one sposobem rozgrywki w jakimś tam stopniu. Dla przykładu: światy zimowe są śliskie, a pustynne z kolei sprawiają że zapadamy się pod piach. Kolejną zmianą jest czas, który nie odgrywa już tu znaczącej roli, zatem nie musimy się spieszyć z dojściem do końca planszy. Każdą możemy powoli eksplorować i szukać pięciu czerwonych monet porozrzucanych na każdej z nich. W sumie to tak jak w grach Mario Download
Finałowe walki z bossem odbywają się w każdym levelu i o dziwo nie znajdziemy tu Koppy lecz Birdo, która w sytuacji tej gierki jest naszym podstawowym utrapieniem. Starcia te są ciekawe - w zasadzie nawet podobne, niemniej jednak odbywają się na różnego stylu wariacjach plansz (ruchomych, w innym ułożeniu…) tak więc nie ma monotonii. Kilka razy będzie nam informacje zmierzyć się również z kimś innym w finale jakiegoś świata - ale przyjemność jest wciąż ta sama, a poziom trudności w każdym momencie odpowiednio wyważony.
Po przejściu całej gierce prócz tego odblokowuje się Yoshi Challenge. Ponownie możemy eksplorować wszystkie krainy, jednakże tym razem w szukaniu jajek Yoshi’ego. Zadanie jest natomiast utrudnione, dlatego ten tryb rozgrywki pozostawię już realnym ,hardkorowcom”.
Zastanawiam się czy gdyby nie sygnowanie tej gierki Mario, to czy odniosłaby ona swój sukces? Jeżeli już wsadzilibyśmy do niej inną postać, z innym tytułem - to gierka wcale nie przypominałaby nam Mario. Nintendo w tym przypadku jak widać kombinowało z urozmaiceniem rozgrywki. Nie mówię, że jest źle, bo nie jest - jest dobrze. Świetnie się gierca, no niemniej jednak różnice są znaczące i jest natomiast zupełnie inaczej niż w pierwszym Super Mario Bros.
Audio & Video
Graficznie i dźwiękowo gierca przekazuje się bardzo pięknie. W porównaniu ze swoim pierwszym wydaniem jest całkiem dobrze, gdyż wersja na GBA jest pod tym względem poprawiona/świeższa (żywsze kolory, lepsze dźwięki, dodano drobne elementy). Gierca zwyczajnie świetnie prezentuje się na GameBoy Advance (priorytetowo na nowszych wersjach tej konsoli: SP i micro, na których możemy już podziwiać całą gamę barw).
Podsumowując
Na podsumowanie recenzji Super Mario Advance na GBA można śmiało powiedzieć, że odświeżenie tego tytułu udało się w 200%. Po pierwsze dostaliśmy świetną grę z NES’a ,Super Mario Bros. 2, a po drugie dorzucono nam również kolejnego klasyka Mario Bros. (przy którym właściwie każdy hardkorowiec spędzi godziny, starając się wycisnąć jak najwięcej punktów). Na uwagę zasługuje także fakt, że w klasycznego Mario Bros. można grać wręcz w cztery osoby, połączone konsolami przez Adres www Cable. Niestety ja nie miałem sposobów ani także okazji na sprawdzenie trybu wieloosobowego, więc go pominę w tej recenzji.
2-dwie świetne gry, przy których starsi gracze przypomną sobie czasy młodości, a młodsi mogą zagrać w klasykę gier platformowych/2D. Wykonanie jest rewelacyjne, obie gierce niesamowicie grywane zatem czego chcieć więcej? Jeżeli nie mieliście jeszcze nigdy radości obcować z Super Mario Bros. 2, to czym prędzej sprawdźcie Super Mario Advance - jest to świetny powrót do przeszłości elektronicznej rozrywki.
Nadmienię aczkolwiek jedną ważną kwestię, iż w tej recenzji więcej sugestie poświęciłem Super Mario Bros, gdyż Mario Bros. uznałem tylko za dodatek, który zresztą trafił do kolejnych części serii, udostępnionych na konsolce Game Boy.
You must be logged in to post a comment.