Pinczer miniaturowy, podengo, terier australijski powinny spełnić te oczekiwania. A może raczej pies, który nas nie zamęczy swoimi wymaganiami. Doskonały mops albo stateczny pekińczyk byłby w sam raz. Kupując psa miniaturowego, chcemy zazwyczaj, aby był jak najmniejszy.
Pamiętajmy, że każdy czworonóg również miniaturowy powinien w możliwie największym stopniu odpowiadać wzorcowi rasy. Nie szukajmy rekordów, lecz dobrej hodowli, w której dba się
o prawidłowy rozwój fizyczny i mentalny szczeniąt, z której wychodzą psy o proporcjonalnej budowie i pełne radości życia.
Interesuje nas piesek niemal nieliniejący? Warto wybrać sznaucera miniaturowego, któregoś z krótkonożnych psów grupy trzeciej czyli terrierów, pudla toy a może yorkshire terriera z długą jedwabistą sierścią, która co prawda wymaga częstego czesania, ale za to mało dokucza alergikom i prawie wcale nie czepia się dywanu… Marzy nam się pies kipiący energią.
Siła, którą wkładamy w próby wymuszenia czegoś na naszych malutkich czworonogach, jest absolutnie niewspółmierna do ich wzrostu. Nic zatem dziwnego, że najczęściej osiągamy dość przykry efekt psiaczek odskakuje od wyciągającej się ku niemu ręki lub pada plackiem ze strachu przed schylającym się nad nim właścicielem. Dlatego zamiast sięgać znienacka po małe pieski, raczej zachęcajmy je do podbiegnięcia do nas. O zamiarze wzięcia ich na ręce informujmy psa zawsze tym samym hasłem, np. hops czy góra. Nikt nie lubi przecież gwałtownie tracić kontaktu z podłożem.
Niezależnie od tego, jakiego psa wybraliśmy, musimy się nauczyć odpowiedniego obchodzenia z miniaturami, kontrolowania naszych odruchów i emocji. Bo choć właściciele małych psów bardzo je kochają, to jednak często traktują zbyt brutalnie. Wystarczy popatrzeć na ciągnięte na smyczy yorki czy szarpane na stolikach fryzjerskich miniaturowe pudelki.